niedziela, 17 lutego 2013

Zawieszam

Postanowiłam zawiesić tego bloga. Nie mam całkowicie na niego pomysłów. ;/
Zabrałam się, za pisanie nowego opowiadania -> http://where-is-that-fuckin-love.blogspot.com/
Zapraszam!

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 6

Obudziłam się z opuchniętymi oczami. Całą noc płakałam. Spojrzałam na telefon, 24 nieodebrane połączenia i 37 wiadomości. Wszystkie usunęłam. Nie miałam zamiaru ich czytać. Zeszłam na dół, do kuchni.
- Wyglądasz ja widmo - powiedziała Jennifer.
- Nie obchodzi mnie to...- mruknęłam.
- Chcesz coś do jedzenia? - zapytała mnie mama mojej przyjaciółki.
- Nie... Nie jestem głodna.
Nie naciskała. To w niej właśnie lubiłam. Moja mama od razu zaczęłaby wydziwiać, że w anoreksję wpadnę.
- Porozmawiamy? - spytała Jeni.
- Yhym...
Poszłyśmy do niej do pokoju.
- Widziałam wywiad... - zaczęła. - Nie martw się tym.
'Bo najlepiej powiedzieć 'Nie martw się' - pomyślałam z wyrzutem.
- Yhym... jasne - mruknęłam. - Po cholerę on mnie całował?!
- Na to pytanie ci nie odpowiem - uśmiechnęła się.
- Ej no! Nie załamuj się! - powiedziała i zaczęła mi pierdolić coś tam o tym, że... ja nawet nie wiem o czym ona gadała.
- Jeni przestań, albo cię walnę.
Zaczął dzwonić mi telefon. Znowu Harry.
- Odbierz - powiedziała moja przyjaciółka.
- Okeej. Tylko jedna sprawa.
- Jaka?
- Wyjdź.
- Pff! - obraziła się, ale zrobiła to o co prosiłam.
Westchnęłam i spojrzałam na ekran. Nacisnęłam przycisk 'Odbierz'
- Avril? - usłyszałam zachrypnięty głos.
- Co chcesz? - spytałam obojętnie
- Obiecałaś, że się spotkamy
- Ja...
- Proszę...
- No dobra.
- No to w tym samym miejscu co wczoraj o 18:00.
Rozłączyłam się. Cholera. Ale ja jestem głupia. Ale tak trudno mu było odmówić...
- I co? - wbiegła do pokoju moja przyjaciółka.
- Spotkam się z nim.
- Naprawdę tego chcesz? - zapytała.
- Chcę to wyjaśnić.
Spojrzałam na zegarek. Jeśli chciałam się wyrobić powinnam zacząć się szykować. Włożyłam to. Zrobiłam lekki makijaż.

Stał obok stawu. Gdy tylko mnie zauważył zaczął iść w moją stronę.
- Avril... - zaczął.
- O co chodzi z Taylor? - zignorowałam jego błagalny ton.
- To nie moja wina, to Management każe mi z nią być... Chcą wypromować oba albumy. Jej i nasz.
Nie wiem dlaczego, ale mu wierzyłam chciałam wierzyć.



Przepraszam, że taki krótki, ale inaczej nie umiem ;x Proszę o komentarze!



sobota, 5 stycznia 2013

Prośba

Hej kochani! Mam prośbę, możecie lajknąć tą stronę -> http://www.facebook.com/BezOneDirectionMojeZycieNieMialobySensu

Proszę :*


sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 5

Wpatrywałam się w telefon. Może jednak napisze? Skoro ma mój numer...Żałowałam, że nie pisałam do niego wcześniej. No, ale nie sądziłam, że przez dwa dni znajdzie sobie Taylor. Nie byłam na niego zła. Ani na Swift. Byłam wściekła na siebie. Nagle przyszła wiadomość. Od Hazzy. Moje serce biło jak szalone. Odczytałam ją.

Od: Harry ;*
Cześć. Możemy się spotkać dzisiaj w parku przy restauracji o 17 ?

ON chce się ze mną spotkać! ON! O boże...Szybko mu odpisałam:

Do: Harry ;*
Jasne ;)

Pobiegłam do Jennifer. Gdy tylko weszłam do jej pokoju, zaczęłam krzyczeć, że się umówiłam z Harrym.
- Naprawdę?! Super. - ucieszyła się. 
Spojrzałam na zegarek. Była 16. Akurat żeby się przyszykowana. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy pozostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się w to. Gdy skończyłam była 16:45. Akurat żeby wychodzić. W piętnaście minut na pewno dojdę do parku. 
Harry czekał na ławce przy stawie. 
- Hej. - powiedziałam nieśmiało.
- Cześć. - uśmiechnął się. - Cieszę się, że napisałaś.
Spacerowaliśmy po parku. Loczek złapał mnie nawet za rękę. Rozmawialiśmy o wszystkim, ale nie miałam odwagi żeby zapytać o Taylor. W pewnym momencie ktoś do niego zadzwonił. Hazza rozmawiał krótką chwilę. Gdy się rozłączył zwrócił się do mnie.
- Przepraszam, ale muszę już iść. Mam wywiad. 
- Nic się nie stało.
- Spotkamy się jutro? - zapytał z nadzieją
- Okej. - uśmiechnęłam się.
Harry pochylił się nade mną i mnie pocałował. 'What The Fuck?!' - pomyślałam. 'Nie za szybko na takie czułości?'. Po chwili się ode mnie oderwał i spojrzał na mnie.
- No to... widzimy się jutro 

Gdy tylko weszłam do domu Jennifer zaczęła zasypywać mnie pytaniami. Dla świętego spokoju streściłam jej całe spotkanie. Poszłam do siebie i włączyłam laptopa. Weszłam na twittera i mnie zamurowało. 'Harry Styles potwierdził w wywiadzie swój związek z Taylor Swift' - przeczytałam.
- Że co kurwa?! - powiedziałam sama do siebie. Nie poznałam swojego głosu. Zaczęłam szukać w internecie tego wywiadu. Znalazłam. On naprawdę to potwierdził... Usłyszałam, że dzwoni telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił loczek. Nie miałam zamiaru teraz z nim rozmawiać, więc odrzuciłam połączenie.


Tak wiem. Za krótkie. No, ale moja wina, że tak wychodzi? No dobra moja, ale inaczej nie potrafie ;x btw. Przeżyliście koniec świata? Ahahaha.
\Kilka dni i 6 komentarzy (moje się nie liczą)  i będzie 6 rozdział ;D 

czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 4


Odwróciłam wzrok i wyjrzałam przez okno.
- O matko! - krzyknęłam.
- Co?
- Albo mam omamy, albo spójrz..
Za oknem spacerował Harry z jakąś dziewczyną
- OMG! Avril! To Taylor Swift!- zaczęła się wydzierać moja przyjaciółka.
- Kto?
- Taylor Swift! Nie znasz jej? - zdziwiła się.
- Nie...- odpowiedziałam. Schyliłam głowę, a do moich oczy napłynęły łzy. 'Co do cholery?! Dlaczego ja płaczę?' - pomyślałam. Natychmiast się opanowałam.
- Av? Coś się stało? - spytała Jeni.
- Nie, dlaczego pytasz? - odpowiedziałam niewinnie i się uśmiechnęłam. Byłam mistrzynią w ukrywaniu swoich uczuć.
- A nic...tak tylko..
Hazza wszedł z Tay do lokalu. Nasz wzrok się spotkał. Znowu spojrzał mi prosto w oczy jak wtedy na rozdawaniu autografów. Moje serce biło jak szalone. Chciałam aby ta chwila trwała wieczność. Niestety. Swift coś do niego powiedziała więc moja zielonooka miłość odwróciła wzrok. Zaraz, zaraz! Co? Zielonooka miłość? Co się ze mną dzieje? Zakochiwałam się już nie raz, ale tak nie czułam się nigdy. Za Harrym mogłabym wskoczyć w ogień, zrobiłabym wszystko i...
- Avril? Avril! - usłyszałam głos przyjaciółki.
- Co? - ocknęłam się.
- Gapisz się na Stylesa od dobrych pięciu minut. Dobrze się czujesz?
- Tak...jasne...Wracajmy już do domu.
Spojrzałam na loczka ostatni raz i wyszłam z restauracji. W domu poszłam prosto do swojego pokoju tłumacząc się bólem głowy. Tak na prawdę chciałam wreszcie się rozpłakać.

*Oczami Jennifer*
Avril zachowywała się dziwnie. Widać było, że Harry jej się podoba, ale za nic nie chciała się do tego przyznać. Najprawdopodobniej nie zamierzała też nic z tym zrobić. Nie mogłam na to pozwolić. Odczekałam pół godziny i zakradłam się do pokoju mojej przyjaciółki. Wiedziałam, że za to co zrobię Avril będzie wściekła, ale kiedyś mi podziękuje. Spojrzałam na nią. Spała. Oczy miała opuchnięte. Płakała. Rozejrzałam się po pokoju. Na szafce nocnej obok łóżka leżał jej telefon. Wzięłam go i odszukałam w kontaktach numer Hazzy. Na początek napisałam krótkie 'Hej!To ja Avril. Dałeś mi swój numer przy podpisywaniu autografów'. Głupio mi było podszywać się pod koleżankę, ale musiałam coś z tym zrobić. Nie czekałam na odpowiedź. Odczytałam wiadomość 'Sorry, ale nie mogę teraz pisać. Może kiedy indziej' . Zawiodłam się. Odłożyłam telefon na miejsce.

*Oczami Avril*
Obudziłam się. Po płaczu czułam się lepiej. Wzięłam mojego iPhone'a żeby sprawdzić godzinę. Gdy odblokowałam klawiaturę moim oczom ukazała się wiadomość od Loczka. Spojrzałam na 'Wiadomości Wysłane'. Czyli Jennifer do niego napisała. Właściwie nawet nie byłam zła. Sama chciałam to zrobić, ale nie miałam odwagi. Poszłam do pokoju mojej przyjaciółki.
- Hej...- powiedziałam
- Cześć Avril.
- Wiem, że napisałaś do Hazzy...-zaczęłam.
- Av, ja przepraszam, ja...
- ...I nie jestem na ciebie wściekła.
- Naprawdę?! - zdziwiła się.
- A co? Zrobiłaś to, żebym się na ciebie wkurzyła? - spytałam z przekąsem.
- Nie ja..
- Nie tłumacz się. - posłałam jej słaby uśmiech. - Wiem, co chciałaś.
- Kochasz go?
Opuściłam głowę w dół.
- Tak...- wyszeptałam.
Jennifer podeszła do mnie i mnie przytuliła.


Dodam następny za jakieś 2 dni, jak będzie 5 komentarzy <3

środa, 19 grudnia 2012

Rozdział 3

Siedziałam na łóżku. Przez całą noc nie spałam, myślałam o Harrym i o tym, że dał mi swój numer. Zastanawiałam się czy do niego napisać. Pewnie większość fanek od razu by to zrobiła, ale ja miałam wątpliwości. Nie wiedziałam o czym z nim rozmawiać.
- Już nie śpisz? - zapytała Jennifer. Wyglądała przekomicznie. Jej brązowe włosy ułożone były w artystyczny nieład. Jedno oko miała przymknięte. Zaczęłam się śmiać.
- Z czego sie śmiejesz?
- Spójrz do lustra księżniczko. - wykrztusiłam
Jeni natychmiast podbiegła to lustra.
- Wyglądam jak żona Frankensteina! - krzyknęła
- Gorzej.
- Nie pomagasz. - popatrzyła na mnie złym wzrokiem.
- Oj przepraszam...- podeszłam do niej i pomogłam jej się ogarnąć.
- Napisałaś do Harrego. - spytała.
- Nie...
- Co?! Żartujesz sobie, nie?!
- Nie...nie napisałam.
- Boże..z kim ja żyję?! Napisz do niego..
- Co mam napisać?- spytałam zirytowana.
- Nie wiem! Cokolwiek, że go kochasz, albo..
- Że co?
- Że go kochasz.
- Ale ja go nie kocham..
- Nie wcale...przecież widać.
- Nie! - odparłam zdenerwowana.
- Czy gdybyś go nie kochała byś tak zaprzeczała?
- Jeni, błagam...nie wkurzaj mnie.
Odpuściła. W końcu. Gdy się w końcu ogarnęłyśmy, zeszłyśmy na dół na śniadanie.
- Witaj Avril! Jak się spało? - zapytała mama mojej przyjaciółki
- Eee...dobrze. - skłamałam.

Po południu czas dłużył się niesamowicie. Nie wiedziałyśmy co robić.
- Więc narazie nie masz zamiaru do niego pisać. - zaczęła Jennifer.
Milczałam.
- Zadałam pytanie. - powiedziała nieco zirytowana.
- Nie wiem.
- Aha..okej..rozumiem. Wiesz co?
- Hmm?
- Chodźmy się przejść. Pokażę ci miasto. Skoro tu już mieszkasz fajnie by było jakbyś znała kilka miejsc.
- Masz rację. Chodźmy.

Szłyśmy uliczką, przy której stały sama wille. Aż trudno uwierzyć, ale niektóre były lepsze od tej gdzie mieszkała moja przyjaciółka! Po pewnym czasie doszłyśmy do ekskluzywnej restauracji.
- Zjemy coś? - zapytała Jeni. - Jestem cholernie głodna!
- Nie tylko ty. - zaśmiałam się.
- No więc idziemy.
Weszłyśmy do lokalu. Moja towarzyszka poprowadziła mnie do stoliku w najdalszym rogu, przy oknie.
- Tu zawsze siadam z przyjaciółmi. - wyjaśniła.
Podszedł do nas kelner. Zamówiłyśmy jakiś deser lodowy. Rozmawiałyśmy o wszystkim, o Polsce, o sprawach rodzinnych i o chłopakach. Po minie Jennifer widziałam, że choć nie pytała, koniecznie chciała wiedzieć co zrobię z numerem od loczka. Odwróciłam wzrok i wyjrzałam przez okno.
- O matko! - krzyknęłam.
- Co?
- Albo mam omamy, albo spójrz..



Ja nie potrafię pisać długich rozdziałów...Trudno. ;)
Jak będą co najmniej 4 komentarze dodam następny ;)

piątek, 14 grudnia 2012

Rozdział 2

Tak jak myślałam, Jennifer całą noc męczyła mnie historyjkami, faktami, zdjęciami itd. o One Direction. Dzięki niej wiem teraz o niech wszystko, ale na koncert nadal mi sie nie spieszy. Ten zespół nie przypadł mi za bardzo do gustu.
Moja przyjaciółka od rana po całym domu, zastanawiając się w co się ubrać. Ja zdecydowałam się na to, a Jeni po godzinie wybierania włożyła to. Następnie dobrałyśmy wspólnie makijaż. Szczerze mówiąc podczas tych przygotowań coraz bardziej chciałam iść na ten koncert. Aż dziwne, że ja Avril, dziewczyna, która dotychczas słuchała punku, rocku, a nawet metalu, polubiła jakiś 'pedalski' (bo tak nazwali by One Direction moi znajomi) zespół.  Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Z czego sie tak cieszysz?
- Wiesz...może to dziwne, ale z koncertu.
- No wreszcie jakiś entuzjazm! - zaśmiała się.

Koncert zacznie sie za 10 minut. Byłyśmy w pierwszym rzędzie, więc miałyśmy doskonały widok na scene.
Zaczęło się odliczanie.
1...
2...
3...
4...
5...
Chłopcy wbiegli na scenę i zaczęli śpiewać 'Na Na Na'. Dzięki mojej przyjaciółce znałam tekst więc nie było problemu.
Na końcu koncertu  odśpiewali 'Little Things'. Jennifer mnie szturchnęła.
- Harry sie na ciebie gapi! - powiedziała.
- Wydaje ci się...- odparłam.

Po występie ustawiłyśmy się w kolejce po autografy. Gdy nastała nasza kolej Jeni była tak podniecona, że z trudem dobierała słowa. Od wszystkich zebrałam podpisy. Na końcu od loczka.
- Hej! - powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
- Cześć..- odpowiedziałam lekko speszona. Był taki cudowny...O nie! Co ja gadam..tzn. był przystojny, ale nie w moim typie...'Avril otrząśnij się' - powiedziała sama do siebie. Uśmiechnęłam się do niego. Jennifer pociągnęła mnie za ramię. Musiałyśmy już iść. Tak szybko? Dlaczego?! No tak...inne dziewczyny też chciały sie dostać do chłopców...
Spojrzałam na kartkę z autografami. Zamurowało mnie. Obok podpisu Harrego był ciąg cyfr. Dał mi swój numer. W jednej chwili zapomniałam jak się oddycha.  Moja przyjaciółka spojrzała na mnie pytająco. Pokazałam jej kartkę.
- OMG!! - wykrzyczała.



Znowu krótkie...Wiem...przepraszam.  Poprawię się.