czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 4


Odwróciłam wzrok i wyjrzałam przez okno.
- O matko! - krzyknęłam.
- Co?
- Albo mam omamy, albo spójrz..
Za oknem spacerował Harry z jakąś dziewczyną
- OMG! Avril! To Taylor Swift!- zaczęła się wydzierać moja przyjaciółka.
- Kto?
- Taylor Swift! Nie znasz jej? - zdziwiła się.
- Nie...- odpowiedziałam. Schyliłam głowę, a do moich oczy napłynęły łzy. 'Co do cholery?! Dlaczego ja płaczę?' - pomyślałam. Natychmiast się opanowałam.
- Av? Coś się stało? - spytała Jeni.
- Nie, dlaczego pytasz? - odpowiedziałam niewinnie i się uśmiechnęłam. Byłam mistrzynią w ukrywaniu swoich uczuć.
- A nic...tak tylko..
Hazza wszedł z Tay do lokalu. Nasz wzrok się spotkał. Znowu spojrzał mi prosto w oczy jak wtedy na rozdawaniu autografów. Moje serce biło jak szalone. Chciałam aby ta chwila trwała wieczność. Niestety. Swift coś do niego powiedziała więc moja zielonooka miłość odwróciła wzrok. Zaraz, zaraz! Co? Zielonooka miłość? Co się ze mną dzieje? Zakochiwałam się już nie raz, ale tak nie czułam się nigdy. Za Harrym mogłabym wskoczyć w ogień, zrobiłabym wszystko i...
- Avril? Avril! - usłyszałam głos przyjaciółki.
- Co? - ocknęłam się.
- Gapisz się na Stylesa od dobrych pięciu minut. Dobrze się czujesz?
- Tak...jasne...Wracajmy już do domu.
Spojrzałam na loczka ostatni raz i wyszłam z restauracji. W domu poszłam prosto do swojego pokoju tłumacząc się bólem głowy. Tak na prawdę chciałam wreszcie się rozpłakać.

*Oczami Jennifer*
Avril zachowywała się dziwnie. Widać było, że Harry jej się podoba, ale za nic nie chciała się do tego przyznać. Najprawdopodobniej nie zamierzała też nic z tym zrobić. Nie mogłam na to pozwolić. Odczekałam pół godziny i zakradłam się do pokoju mojej przyjaciółki. Wiedziałam, że za to co zrobię Avril będzie wściekła, ale kiedyś mi podziękuje. Spojrzałam na nią. Spała. Oczy miała opuchnięte. Płakała. Rozejrzałam się po pokoju. Na szafce nocnej obok łóżka leżał jej telefon. Wzięłam go i odszukałam w kontaktach numer Hazzy. Na początek napisałam krótkie 'Hej!To ja Avril. Dałeś mi swój numer przy podpisywaniu autografów'. Głupio mi było podszywać się pod koleżankę, ale musiałam coś z tym zrobić. Nie czekałam na odpowiedź. Odczytałam wiadomość 'Sorry, ale nie mogę teraz pisać. Może kiedy indziej' . Zawiodłam się. Odłożyłam telefon na miejsce.

*Oczami Avril*
Obudziłam się. Po płaczu czułam się lepiej. Wzięłam mojego iPhone'a żeby sprawdzić godzinę. Gdy odblokowałam klawiaturę moim oczom ukazała się wiadomość od Loczka. Spojrzałam na 'Wiadomości Wysłane'. Czyli Jennifer do niego napisała. Właściwie nawet nie byłam zła. Sama chciałam to zrobić, ale nie miałam odwagi. Poszłam do pokoju mojej przyjaciółki.
- Hej...- powiedziałam
- Cześć Avril.
- Wiem, że napisałaś do Hazzy...-zaczęłam.
- Av, ja przepraszam, ja...
- ...I nie jestem na ciebie wściekła.
- Naprawdę?! - zdziwiła się.
- A co? Zrobiłaś to, żebym się na ciebie wkurzyła? - spytałam z przekąsem.
- Nie ja..
- Nie tłumacz się. - posłałam jej słaby uśmiech. - Wiem, co chciałaś.
- Kochasz go?
Opuściłam głowę w dół.
- Tak...- wyszeptałam.
Jennifer podeszła do mnie i mnie przytuliła.


Dodam następny za jakieś 2 dni, jak będzie 5 komentarzy <3

4 komentarze: